Abyśmy nie zapomnieli i wyciągnęli wnioski
Miała być dumą regionu, została po niej makieta. O pielęgnowaniu pamięci o największej inwestycji PRL-u rozmawiam z Maciejem Melańczukiem, prezesem stowarzyszenia Elektrownia Jądrowa w Żarnowcu.
Agata Sułkowska: Stowarzyszenie powstało dość nietypowo, prawda?
Maciej Melańczuk: Tak, jego historia zaczęła się od mojego zainteresowania tzw. Urbexem, czyli eksploracją opuszczonych miejsc. Oglądanie ruin po niezrealizowanej elektrowni jądrowej pozwala poczuć na własnej skórze wagę tej zaprzepaszczonej szansy. Na mnie zrobiło to ogromne wrażenie.
Zdjęć z niedokończonej budowy nie schowałeś jednak do szuflady.
W 2014 roku, kiedy popularny stawał się Facebook, założyłem stronę poświęconą Elektrowni Jądrowej Żarnowiec. Publikowałem zdobyte archiwalne zdjęcia, a także własne fotografie. Strona zaczęła się szybko rozwijać, pojawiały się udostępnienia. Okazało się, że wielu osobom historia tego miejsca leży na sercu. Zdobywaliśmy kolejne materiały, wrzuciliśmy też archiwalne kroniki filmowe, np. „A to mowa” czy „Przed decyzją”. To napędzało zainteresowanie mieszkańców naszego regionu i pasjonatów historii.
Staliście się rozpoznawalni i pojawiła się myśl „co dalej?”
Wraz z Maciejem Smyczyńskim, Rafałem Borkowskim i Marcinem Kostrachem założyliśmy stronę ejzarnowiec.pl. Miała funkcjonować jako miejsce pamięci po niedoszłej elektrowni. Spotkała się z bardzo pozytywnym odbiorem, również medialnym – pisała o nas „Gazeta Wyborcza”, „Nadmorski24.pl”, udzielaliśmy wywiadów. Przełom nastąpił, gdy jako redakcja zorganizowaliśmy wyjazd do Narodowego Centrum Badań Jądrowych w Świerku.
Co się wtedy wydarzyło?
Odwiedziliśmy Marię, czyli jedyny w Polsce działający reaktor jądrowy. W trakcie zwiedzania opowiedzieliśmy trochę o naszej działalności i misji zachowania pamięci po Żarnowcu. Dowiedzieliśmy się, że NCBJ posiada makietę elektrowni, która powstała jeszcze za czasów jej budowy. To dość duży model, który w latach 80. służył jako pomoc dydaktyczna dla inżynierów. Wspaniała pamiątka, która po prostu zalegała w magazynie.
NCBJ nie miało mocy przerobowych, żeby ją odrestaurować, a zajmowała dużo cennego miejsca magazynowego. Zaproponowali, że przekażą ją w nasze ręce. Stroną umowy mogła jednak być tylko organizacja z osobowością prawną. To była ta iskra, która dała moc do działania. Założyliśmy stowarzyszenie.
Model samochodu ze zbiorów stowarzyszenia
Pomijając sprawy formalne, przewiezienie makiety z Otwocka było pewnie nie lada wyzwaniem?
Model ma 8 metrów długości, prawie 4 metry wysokości i tyle samo szerokości. Dzięki wsparciu lokalnych firm i samorządu, w maju 2021 roku przywieźliśmy go trzema tirami spod Warszawy do Wejherowa. Aktualnie jest magazynowany, ale mamy wobec niego ambitne plany.
Gdzie taki model mógłby być eksponowany?
Chcemy stworzyć izbę pamięci. Takie lokalne muzeum poświęcone Żarnowcowi. Makieta byłaby w niej wspaniałą atrakcją, a przy tym pokazywałaby z jak wielką troską i precyzją podchodzono do budowy. Oprócz niej mamy wiele archiwalnych materiałów: dokumenty, zdjęcia, projekty, proporczyki, pamiątki reklamowe. Nawet zastawę, która wykorzystywana była w stołówce Żarnowca. Marzy nam się przestrzeń stylizowana na lata 80. i 90., z oryginalnymi elementami jak rozdzielnice, oświetlenie itd. Na razie jesteśmy na etapie koncepcji, bo nasza działalność jest zbyt niszowa, żeby kwalifikować się do większości programów dofinansowania. Dlatego prace nie posuwają się zbyt szybko.
W Choczewie trwają przygotowania do budowy nowej elektrowni jądrowej. Może PEJ chciałby połączyć siły z Waszym stowarzyszeniem?
Faktycznie rozpoczęliśmy rozmowy z Polskimi Elektrowniami Jądrowymi. Obecnie prowadzą punkty informacji lokalnej, ale z pewnością przy elektrowni powstanie większe centrum edukacyjne. Nasze muzeum mogłoby stać się jego częścią. Mamy nadzieję, że uda się stworzyć dział historyczny poświęcony Żarnowcowi. O jego historii warto opowiadać.
Muzeum to nie jedyne pole działań Waszego stowarzyszenia w obszarze edukacji o energii jądrowej.
Współpracujemy z Instytutem Pamięci Narodowej i udzielamy wsparcia naukowego studentom i badaczom. Wspieramy też inne stowarzyszenia, jak „Tak Dla Atomu” w gminie Choczewo czy „Obywatelski Ruch na Rzecz Energetyki Jądrowej”. Bierzemy udział w dniach gmin, organizujemy prelekcje i staramy się prostować mity, które narosły wokół energii jądrowej.
Takie jak ten, że mógł być u nas drugi Czarnobyl?
W latach 90., podczas fali protestów popularne było nazywanie powstającej elektrowni „Żarnobylem”. Tymczasem nasza elektrownia to zupełnie inny typ reaktora i stosowanych zabezpieczeń. O jej bezpieczeństwie świadczyć może chociażby to, że podzespoły, które były już gotowe w momencie zamknięcia Żarnowca powędrowały do jądrówek np. w Finlandii, gdzie działają do dzisiaj.
Wspomniałeś o wizycie do NCBJ. Widziałam, że odwiedziliście też elektrownię działającą na Litwie.
W zeszłym roku odwiedziliśmy litewską Ignalinę – elektrownię jądrową z reaktorami RBMK 1500. To ten rodzaj, który stosowany był w Czarnobylu, tylko większy. Mamy też plany wyjazdu do austriackiego Zwentendorfu oraz na Węgry, do elektrowni w Paks, która jest bliźniaczą jednostką Żarnowca.
Kiedy mówimy o historii Żarnowca, nie można pominąć historii ludzi, którzy go tworzyli.
Kwestia społeczna jest dla nas niezwykle ważna. Trzeba pamiętać, że dla wielu osób, które brały udział w budowie, jej zamknięcie było odczuwane jako życiowa porażka.
Ludzie przeprowadzali się z całej Polski, oddali kawał życia tej inwestycji
Gdy ją przerwano, wielu z nich poczuło ogromne rozczarowanie, złość. Dlatego niektórzy nie chcą o tym mówić.
Mimo początkowych wątpliwości udało się namówić na wywiad np. pana Henryka Torbickiego, który był Zastępcą Dyrektora Elektrowni Jądrowej „Żarnowiec” w budowie, oraz głównym inżynierem do spraw ochrony środowiska w EJŻ. Było to ogromne wyzwanie, ale świadczy też o zaufaniu do naszego stowarzyszenia.
Jak liczne jest stowarzyszenie?
Ponad 20 członków. W tym kilu honorowych – ludzi, którzy brali udział w budowie elektrowni i wspierają naszą misję. Mamy też członków wspierających, czyli osoby wpłacające składki roczne, co pozwala nam prowadzić działalność.
Każdego, komu zależy na zachowaniu historii Żarnowca, zapraszamy do wsparcia, dołączenia albo po prostu podzielenia się tą opowieścią dalej. Bo pamięć to pierwszy krok do wyciągania wniosków.
Maciej Melańczuk – Prezes Stowarzyszenia EJ Żarnowiec
Maciej Melańczuk – Pasjonat historii lokalnej i propagator energetyki jądrowej, założyciel oraz prezes Stowarzyszenia Elektrownia Jądrowa w Żarnowcu. Od lat zajmuje się dokumentowaniem i popularyzacją niezrealizowanej inwestycji PRL, działa także na rzecz utworzenia poświęconej jej izby pamięci.